wtorek, 25 kwietnia 2017

Biały liner od lovely - recenzja :)

Hej hej :)
Już od dawna podobają mi się makijaże z białą kreską - lubię rzeczy nietypowe od zawsze. Wpadłam do Rossmanna po pastę do zębów akurat w czasie przecen :) Nic nie miałam w planie kupować, ale przecisnęłam się przez dzicz i akurat wychwyciłam w ogólnym zamieszaniu biały liner z lovely.


Opakowanie jest klasyczne dla linerów lovely, to znaczy w dalszym ciągu mnie denerwuje fakt, że NIE STOI :D Co prawda nigdy nic mi się nie wylało, ale lęk zawsze jest :D

Pędzelek także jest taki jak zawsze - wąski, z dosyć sprężystych ale miękkich włosków. Fajny - precyzyjny i nic nie odstaje.


Widać jak na dłoni - faktycznie jest biały, jak korektor . Jednak jedna warstwa nie daje nam pełnego krycia (na kresce nad serduszkiem jest dwie warstwy). Na początek na próbę (jako iż miałam już tego dnia makijaż) postanowiłam dodać do mojej czarnej kreski dodatkowo białą :)


Na telefonowych zdjęciach dosyć słabej jakości wygląda to całkiem dobrze. Zdecydowanie ciekawy efekt. Nada się do sesji zdjęciowych, czy kiedy robimy sobie zdjęcia makijażu, żeby zaprezentować umiejętności. Niestety, ani na wyjścia, ani tym bardziej do malowania klientek nie polecam. Po dwóch godzinach noszenia moje oko wyglądało tak:



Jak widać liner pokruszył się, a niedługo potem kawałki zaczęły odpadać. Jak za te parę groszy na promocji może być - można zrobić zdjęcie, czy też poćwiczyć i zmyć. 

Któraś z Was ma? Ciekawa jestem jak się sprawdził u innych :) 
Buziaki ;)

P.S.
Na moim instagramie trwa KONKURS!!! Do wygrania są dwie nagrody niespodzianki - jedna dla osób udostępniających post konkursowy i jedna dla osoby której odpowiedź najbardziej mi się spodoba :)